Trwa ładowanie statusu..

Kroniki Sosarii (stare)

Dnia pierwszego lipca roku dwudziestego, zanotowano:
Porankiem, na dwór przybył posłaniec, wysłany z miasta Yew. Na dłonie króla złożył on butelkę wyłowioną przez hodowce owiec. Butelka posiadała lak z pieczęcią królewską. Hodowca wynagrodzony złotymi monetami w wysokości 60 tysięcy. Zawartość butelki to papirus w wielu miejscach przepalony ogniem, zabrudzony i podarty, oraz dwie ryciny. Poniżej cytuję się list oraz przedstawia ryciny w oryginale:

Dzień szósty.
Podróże nigdy nie są łatwe, zwłaszcza te w rejony trudno dostępne. Moja podróż jednak taka musiała być. Nazywam się Nathaniel i na zlecenie króla wyruszyłem na morze północne, zbadać pogłoski nadchodzące od wielu marynarzy o niezbadanej wyspie skrytej we mgle. Powiadają oni że jest biała niczym śnieg, bardzo górzysta a brzegi okraszone szczątkami statków. ...Wyjaśniałoby to zaginione transporty do których przejęcia nie przyznali się pojmani piraci w ostatnich chwilach swego życia.. *przypisek widnieje na marginesie zwoju*
Powiadają też że wielokrotnie widzieli nad wyspą rozbłyski, jakby żywego ognia i przeraźliwy ryk. ...Bujdy marynarskie zapewne, lecz warto o tym pamiętać gdy już na wyspie się znajdziemy...
Ostrożnie wpływając we mgłe, dotarliśmy do brzegów a nastepnie płynąc wzdłuż znaleźlismy zejście które pozwalało zacumować łódź.
*fragment papirusu jest wypalony*
Jak już pisałem wcześniej, nadal nie wraca patrol który dowódca posłał w góry, jednak nikogo to nie martwi. Wyspa wydaje się idealnym miejscem do zamieszkania, gęste lasy na wycinke pod zabudowe, ogromne ilości zwierzyny, saren, ptactwa, nasi myśliwi będą wniebowzięci a lud syty!
*kolejny wypalony fragment papirusu*
Powoli nadchodzi zmierzch, co wszystkich martwi, kolejne dwa patrole nie wracają do obozowiska a nad szczytem góry widać było rozbłyski o których wspominali marynarze.. Widać nie wszystkie ich opowieści między bajki wcisnąć można. Straże zostały wystawione, wszyscy poza nimi udają się na spoczynek, z rana mamy wyruszyć w góry by zbadać lepiej ten teren i poszukać zaginionych patroli. ...Niech no ich dowódca dorwie, chłosta ich nie minie zapewne, gdyż widać tylko jak klnie pod nosem i co chwila kogoś karci...

Dzień ósmy.
Noc była bardzo niespokojna, ciągłe rozbłyski nad górą nikomu nie pozwalały zmrużyć oka w dodatku ten przeraźli...
*nadpalony fragment papirusu*
Dochodzimy już do podnóża góry, ani śladu po patrolach, na szczęście zwiadowcy mają zaraz wrócić, dowiemy się co jest przed nami.
*tekst urywa się*
Zwiadowcy donoszą że widzieli jakieś zabudowania skryte w górach, jednak nie mogli znaleźć żadnej ścieżki prowadzącej wyżej tak by zbadać te tereny, dlatego wyruszamy wszyscy by lepiej zapoznać się z sytuacją.
*papirus został w tym miejscu przerwany przez trawiący go ogień*
*tekst zaczyna się od nadpalonego nastepnego fragmentu*
... takie puste a tak żywe jednocześnie. To miasto wygląda jakby opuszczone pare godzin temu. Domostwa otwarte, ogniska rozpalone, ale ani jednej duszy, ni człowieka, ni zwierzyńca. ... Co tu się dzieje... *przypisek autora na marginesie*
Usiąde chwilę i postaram sie wiernie oddać to miejsce na rycinach, w tym czasie zwiadowcy mają dokładnie zbadać okolicę i poszukać mieszkańców tego pięknego miasta, po czym zdać raport dowódcy.
*większa część papirusu jest zwęglona, poszarpana i zabrudzona krwią*
... Ta bestia! Ten ryk! Wojsko w rozsypce, nikt nie wie gdzie się schronić przed tym piekielnym płomieniem! Nikogo już nie dziwi brak ludności w tym mieście. Ledwo dotarłem do brzegu, jedyne co widze za sobą to płonący las i zglis...
*tekst się nagle urywa*

Ryciny

Śnieżne miasto. Śnieżne miasto.


Spisane przez P.G.
Królewski kronikarz błogosławieństwa Sealtiela

...........................................................................................................................................................



Dnia osiemnastego marca, roku dwudziestego pierwszego, zanotowano:
Przez ostatnie kilka dni na dworze panował chaos. Powodem tego było wydarzenie w swej naturze tak podłe, że aż niewyobrażalne. Do teraz ciężko mi uwierzyć, że tak obrzydliwa zbrodnia mogła mieć miejsce. Jako naoczny świadek tych wydarzeń podejmuję się jednak zadania opisania ich najwierniej jak potrafię.

Piraci znów dali o sobie znać. Tym razem to Czarni Korsarze, postrach wielu mórz, na czele z Krwawobrodym – swoim straszliwym dowódcą. W swej bezczelności porwali samego Lorda Britisha, który był akurat w drodze do Kamieniołomów, by tam podpisać umowę ich otwarcia z Cirielem Sheydenmorem. Za głowę Lorda zażądano ogromnego okupu w wysokości 50 milionów złotych monet. Była to kwota, której nawet dwór lordowski nie był w stanie zebrać w tak krótkim czasie. Dlatego też grupa śmiałków pod wodzą dowódcy gwardii, Ithana Cale’a, wyruszyła na poszukiwania porwanego władcy. Zadanie to nie było jednak łatwe, poszukiwacze nie dysponowali praktycznie żadnym tropem, znali jedynie ogólny kierunek podróży Lorda. Cała wyprawa prawdopodobnie spełzłaby na niczym, gdyby nie pomoc Ciriela i jego najemników. To właśnie dzięki ich rozwiniętej siatce wywiadowczej oraz szpiegowi Lorda, ukrytemu wśród piratów, udało się ustalić miejsce przetrzymywania władcy. Z uwagi na bezpieczeństwo tych osób ich tożsamość nie zostanie ujawniona. Ich informacje były jednak na tyle precyzyjne, że śmiałkowie sprawnie dotarli na obrzeża Skara Brae, gdzie znajdować się miał porwany. Czarni Korsarze udowodnili jednak, że ich zła sława nie pochodzi jedynie z opowieści. W swej przebiegłości znaleźli sobowtóra Britisha i zgładzili go na oczach poszukiwaczy. Na szczęście Ithan zachował zimną krew i przejrzał spisek porywaczy. Jeden z nich na moment przed śmiercią był wciąż tak pewny siebie, że nieopatrznie wydał miejsce więzienia prawdziwego władcy. Miejscem tym były podziemia ciągnące się pod Buccaneer’s Den. Całe miasto roiło się od Korsarzy, którzy już szykowali się do odpłynięcia wraz z Lordem. Dzielnym śmiałkom udało się jednak pokonać piratów i dotrzeć po ich śladach do zamkniętego pomieszczenia. Podstępem poznali używane przez porywaczy hasło i dostali się do środka. Tam czekał na nich sam Borgiov Krwawobrody. Po długiej, heroicznej batalii zdołano pokonać straszliwego przeciwnika, raz na zawsze kończąc jego terror. Ocalały władca Britanii był cały i zdrowy. Po powrocie do swego pałacu osobiście podziękował swym wybawcom i wręczył im ordery, które świadczyć mają o ich męstwie. Po tym wszystkim Lord British udał się do Ciriela Sheyndenmora, by finalizować formalności w sprawie otwarcia Kamieniołomów. Tym razem to śmiałkowie, którzy wcześniej uratowali go z rąk porywaczy, towarzyszyli mu w podróży. Negocjacje jednak odbyły się już za zamkniętymi drzwiami. Szczegóły znają zapewne jedynie Lord i Ciriel. Bez względu na to Kolonia Górnicza stanęła otworem dla wszystkich, którzy pragną zbadać jej bogate złoża. Ponadto cała społeczność zaludniająca Kamieniołomy i przylegający fort również czeka na wszystkich tych, którzy zechcą pomóc im w ich codziennych problemach. Co zaś tyczy się samego porwania, to nie ulega wątpliwości, że maczał w tym palce ktoś z otoczenia Lorda, członek dworu czy też nawet gwardii. Dlatego też ze skutkiem natychmiastowym władca na zamku w Britanii zwolnił wszystkich, zostawiając przy swym boku jedynie tych najbardziej zaufanych. Niebawem zostanie zatrudniona nowa służba.

 

Spisane przez Idi
Królewski kronikarz błogosławieństwa Fjalara

...........................................................................................................................................................



Dnia dwudziestego ósmego sierpnia, roku dwudziestego trzeciego, zanotowano:
Krzykacze miejscu od wielu dni informowali, że w końcu zebrała się Rada Wyzwoleńcza miasta Occlo. Na wezwanie rady stawiła się grupa piętnastu śmiałków, którzy postanowili ryzykować swoje życie, aby odbić wyspę z rąk piratów. Oto skrócony opis tych wydarzeń.

Po przejęciu wyspy przez piratów Jiro – syn ostatniego burmistrza – znalazł schronienie w gaju druidów nieopodal Yew. Często jednak podróżował po krainach w poszukiwaniu sojuszników, gdyż cały czas myślał o odbiciu miejsca, w którym się wychował i żył tyle lat. Podczas jednej z takich podróży spojrzał w oczy śmierci. Będąc na skraju wyczerpania został zaskoczony przez burzę. Byłby zginął, gdyby nie pomoc Haldira N'clar. Udzielił on schronienia wędrowcy i od razu rozpoznał w nim syna poprzedniego władcy Occlo. Podczas czasu spędzonego u swego wybawcy Jiro nakłonił go, by został on jednym z członków Rady Wyzwoleńczej miasta. Zadaniem tejże było w pierwszej kolejności odbicie miasta z rąk najeźdźców, a następnie ustanowienie w nim prężnie działającej władzy. Haldir przystał na propozycję i wskazał dwóch kolejnych kandydatów do Rady: Gumrila oraz Aeliusa Cataniusa. W wyznaczonym przez Radę terminie wyruszyła z okolic portalu miejskiego Yew drużyna, której zadaniem było odbicie miasta. W tym celu skierowali swe kroki do pustelnika – potężnego druida, który odrzucił towarzystwo innych ludzi i zaszył się w dżungli Trinsic. Choć starzec nie był skory do pomocy okazał się potężnym sprzymierzeńcem, bez jego pomocy cała wyprawa ległaby w gruzach. Następnie dzięki informacjom uzyskanym od szpiega pracującego dla Lorda Britisha grupie udało się odnaleźć tajemny portal prowadzący na wyspę. Główna bitwa rozegrała się pod ratuszem . Potyczka z piratami nie była łatwa, jednak w końcu udało się ich odeprzeć. Po pokonaniu przeciwników Jiro odnowił starożytne pieczęcie strzegące wyspę. Po krótkim spotkaniu w sali obrad na powrót ustawiony został Kamień Miasta. Niedługo później na ulicach pojawili się strażnicy przydzieleni do tej roli przez Lorda Britisha.

 

Spisane przez Idi
Królewski kronikarz błogosławieństwa Fjalara